Various - The Art of Chill 4 (mixed by the orb)

Alex Paterson z The Orb skompliwał już parę składanek. Jedne wychodziły mu świetnie (Ambient Meditations 2, TEXtures, Voyage into Paradise), inne gorzej (Back to Mine, Bless You), ale zawsze było to coś z pogranicza dubu i ambientu. I, co dla jednych jest zaletą, dla mnie jednak pewną wadę, na każdej składance znaleźć można było jakieś nagranie Orba (z reguły już wcześniej znane) i różnych "krewnych i znajomych Królika", czyli wykonawców-kolegów Patersona. Dla fana Orba, śledzącego dokonania Patersona bywało to rozczarowywujące, bo po prostu większość utworów już dobrze znał.

Kolejna składanka, wydana przez wytwórnię Platipus kontynuuje tę tradycję. Mamy tutaj dwa dyski, zawierające dość spokojną muzykę z reguły ambientową lub chilloutową, ale za to różniących się dość znacząco. Pierwsza płyta zawiera sporo materiału rockowego: jest tutaj David Bowie, zespół Transmission, proponujący instrumentalną psychodelię, Briana Eno w dość rockowej piosence (tak, tak, takie rzeczy też kiedyś nagrywał) czy Penguin Cafe Orchestra, stary zespół (z lat 70-tych) z pogranicza jazzu i ambientu. A wszystko to poprzekładane ambientami (Andrew Thomas, Steve Hillage, The Orb), dubem (Mad Professor, Rootmasters), czy dziwacznym chilloutem (Nina Walsh, Gudrun Gut). Niestety, całość brzmi nieciekawie (przywodzi mi na myśl mało udany składak Late Night Tales autorstwa Air), kawałki są niezbyt dorzbe dobrane do siebie i często po prostu nudne lub irytujące.

Ale na szczęście jest druga płyta, która brzmi naprawdę doskonale - nawet bym wolał, gdyby to zestawienie składało się wyłącznie z tej drugiej płyty. Mamy tutaj głównie melancholijne i mroczne ambienty spod znaku niemieckiej szkoły (Gas, Ulf Lohmann, Kaito, Thomas Fehlmann), choć zdarza się nawet lekki IDM (Autolump, Schneider TM), rockowa ballada (Husky Rescue), zabawną instrumentalną wersję Smells Like Teen Spirit w wykonaniu Opium Jukebox (czyli Martina Atkinsa znanego głównie z zespołu Pigface), świetny utwór autorstwa Transit Kings (w innej wersji niż płytowa) oraz, to co dla mnie najistotniejsze, przedsmak nowego albumu Orba czyli Codes - ze świetną gitarą Steve'a Hillage'a, dubowym feelingiem i fajnymi samplami. Paradoksalnie to co zarzuciłem Patersonowi w pierwszym akapicie (czyli kolesiostwo - odkąd Paterson skumał się z wytwórnią Kompakt, wielu nagrywających dla niej wykonawców pojawia się w jego setach - tutaj mamy Gas, Fehlmanna, Lohmanna, Schneidera, Kaito, a z innych znajomych Autolumpa i Transit Kings) tutaj sprawdziło się znakomicie - jest ciekawie, przyjemnie i fajnie. Będę często powracał do tej drugiej płyty, żałując jedynie, że zamiast nijakiego utworu Schneidera TM nie ma tutaj cudownego ambientu Steve'a Hillage'a z pierwszego krążka...

Komentarze do notki Various - The Art of Chill 4 (mixed by the orb)

Dodaj komentarz: