
Ta płyta ukazała się w 1991 roku i już wtedy robiła spore wrażenie. W porównaniu z tym co serwowały inne zespołu grające house, FSOL naprawdę wybiegał mocno w przyszłość. Takie rzeczy zaczęto grać parę lat później. Co prawda zdecydowana większość kawałków oparta jest na zwykłym, prostym beacie 4/4, ale równocześnie sporo się w nich dzieje, a świetnych sampli jest mnóstwo. Nawet ograny do bólu przebój
Papua New Guinea daje się nadal słuchać, mało ciekawy, murzyński wokal z
While Others Cry nie drażni zbytnio uszu, a
Central Industrial czy
It's Not My Problem są po prostu wyśmienite. Monotonia daje się we znaki dopiero pod koniec płyty np. w utworze
Pulse State. Całość przypomina mocno płytę
Tales of Ephidrina, choć tamta miała już sporo ambientowych momentów. W każdym razie jest to całkiem udany debiut.
Ta notka została wysłana 12 września 2007 o 21:26:41.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.