Porcupine Tree - Nil Recurring EP

EP-ka z odrzutami z sesji Fear of a Blank Planet. Rzeczywiście są to odrzuty, gdyż wiele utworów zawiera sporo fragmentów wykorzystanych w utworach z płyty (np. refren Normal znalazł się w Sentimental). W sumie jest to to samo, co płyta - mało ciekawy progmetal. Plusem jest jedynie tytułowy, instrumentalny utwór - z naprawdę fajnymi solówkami (w tym jedna Roberta Frippa). Niezły jest też ostatni kawałek - mógłby spokojnie wejść na płytę. Reszta to typowe PT z ostatnich lat.

Komentarze do notki Porcupine Tree - Nil Recurring EP

  1. Bratbud powiedział(a):

    Gdzie te czasy up the downstair... :/ Liczę jednak na nowego No Mana trochę.

  2. reod powiedział(a):

    "Reszta to typowe PT z ostatnich lat." no i właśnie fajnie ;)

  3. marcolphus powiedział(a):

    @reod: Oczywiście, że fajne, dla tych, którzy lubią takie PT. Dla mnie skończyli się na Coma Divine.

  4. DarkCleric powiedział(a):

    Co byście nie mówili, Porcupine Tree zawsze stawiani są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o progressiv metal. Riverside - w każdej recenzji stoi jak byk - godni są by stanąć obok PT. Satellite, skądinąd niezła kapela - druga po PT. Nawet Dream Theater są porównywani do PT :]. A słowa "mało ciekawy progmetal" rozbawiły mnie do łez - tak samo jak Behemoth gra mało ciekawy death.

Dodaj komentarz: