Porcupine Tree - Nil Recurring EP
EP-ka z odrzutami z sesji Fear of a Blank Planet. Rzeczywiście są to odrzuty, gdyż wiele utworów zawiera sporo fragmentów wykorzystanych w utworach z płyty (np. refren Normal znalazł się w Sentimental). W sumie jest to to samo, co płyta - mało ciekawy progmetal. Plusem jest jedynie tytułowy, instrumentalny utwór - z naprawdę fajnymi solówkami (w tym jedna Roberta Frippa). Niezły jest też ostatni kawałek - mógłby spokojnie wejść na płytę. Reszta to typowe PT z ostatnich lat.

19 września 2007 o 12:42:09
Gdzie te czasy up the downstair...
Liczę jednak na nowego No Mana trochę.
19 września 2007 o 16:12:12
"Reszta to typowe PT z ostatnich lat." no i właśnie fajnie
19 września 2007 o 16:18:59
@reod: Oczywiście, że fajne, dla tych, którzy lubią takie PT. Dla mnie skończyli się na Coma Divine.
27 listopada 2007 o 23:38:51
Co byście nie mówili, Porcupine Tree zawsze stawiani są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o progressiv metal. Riverside - w każdej recenzji stoi jak byk - godni są by stanąć obok PT. Satellite, skądinąd niezła kapela - druga po PT. Nawet Dream Theater są porównywani do PT :]. A słowa "mało ciekawy progmetal" rozbawiły mnie do łez - tak samo jak Behemoth gra mało ciekawy death.