Waltari - Release Date

O tej kapeli można powiedzieć jedno - jeżeli znasz jedną płytę Waltari, to znasz je wszystkie. Goście z Finlandii stworzyli sobie swój własny styl (funk metal z dodatkiem elektroniki i mega-charakterystycznym wokalem Kärtsy Hatakki) i w kółko nagrywają takie same płyty. Release Date różni się jednym: zawiera progmetalowe, 36-minutowe dzieło Cityshamaani. Co prawda mało zaskakujące (w porównaniu z innymi dokonaniami w tym gatunku), ale jak na Waltari bardzo ambitne i momentami całkiem fajne (The Incarnation Party ze świetnym riffem i doskonale wplecioną elektroniką), momentami zahaczające o kabaret (Good Morning w stylu Zappy), momentami podniosłe (długaśna ballada Sympathy). A poza tym mamy na płycie typowo funk-metalowe kawałki (np. Get Stamped, Let's Puke Together - cóż za tytuł!!, Sex in the Biergarten czy Hype), nie wyróżniające się zbytnio na tle podobnych dokonań. Jedynie kawałek Wish I Could Heal jest ciekawszy - ciężki, z fajnym riffem i ciekawym tłem - naprawdę niezły. No, cóż, jeżeli chodzi o Waltari jestem masochistą, a że czasami potrzebuję posłuchać czegoś prostego i jajcarskiego...

Komentarze do notki Waltari - Release Date

  1. kidziorek powiedział(a):

    Czy że coś jest jajcarskie musi oznaczać, że jest proste ?
    Piszesz o własnym stylu Waltari, a oni poza wokalem go prawie nie mają.
    Przypisywanie ich do progresji jest chyba bezcelowe, oni raczej są kabaretem.
    Bardziej to słychać na Big Bang...ale oni sobie po prostu robią jaja z różnych gatunków...ale prostym coverami...naśladują tylko konwencję, utwory tworząc prawie, że od postaw.
    Która prosta kapela, potrafiła nie ograniczyć się do "dawcy" nut w sesji z orkiestrą a wykorzystać ją jako kolejny instrument...
    Za mało się znam na muzyce, żeby "palcem" wskazać na co "wsiedli" na Release Date, z Twoją wiedzą powinno być to łatwiejsze, spróbuj spojrzeć na płytę pod tym kątem.

Dodaj komentarz: