
To nie jest łatwa w odbiorze płyta. Po dość przystępnych
Effloresce i
Everyone into Position zespół zafundował nam swoje najambitniejsze i najtrudniejsze dzieło -
Frames. Utwory są bardzo długie (jest ich tylko 7 - lub 8 w wersji limitowanej), dość skomplikowane w strukturze, chociaż z drugiej strony są też dość prosto skonstruowane - nie ma tutaj często nawału dźwięków, jak to bywało na poprzednich płytach (zwłaszcza na debiutanckiej
Effloresce). Utwory są momentami dość minimalistyczne (np.
The Frame) i brakuje im tej agresji do której nas przyzwyczaili przez lata (jedynie
Sleeping Dogs and Dead Lions oraz może
Unfamiliar dają radę). Kawałki albo zaczynają się dość łagodnie (np.
Commemorative___T-Shirt czy
Only Twin albo po prostu są łagodne w większej części (np.
Savant). Wokalnie za to nie mamy jakichś większych zmian, chyba, że zmianą jest brak wpadających w ucho melodii - jest emocjonalnie, zaangażowanie, bardzo dobrze, mocno kiedy trzeba i łagodnie kiedy przychodzi na to pora... To nie jest łatwa płyta. Ale jest to bardzo dobra płyta.
Ta notka została wysłana 24 października 2007 o 21:12:30.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.