Oceansize - Frames

To nie jest łatwa w odbiorze płyta. Po dość przystępnych Effloresce i Everyone into Position zespół zafundował nam swoje najambitniejsze i najtrudniejsze dzieło - Frames. Utwory są bardzo długie (jest ich tylko 7 - lub 8 w wersji limitowanej), dość skomplikowane w strukturze, chociaż z drugiej strony są też dość prosto skonstruowane - nie ma tutaj często nawału dźwięków, jak to bywało na poprzednich płytach (zwłaszcza na debiutanckiej Effloresce). Utwory są momentami dość minimalistyczne (np. The Frame) i brakuje im tej agresji do której nas przyzwyczaili przez lata (jedynie Sleeping Dogs and Dead Lions oraz może Unfamiliar dają radę). Kawałki albo zaczynają się dość łagodnie (np. Commemorative___T-Shirt czy Only Twin albo po prostu są łagodne w większej części (np. Savant). Wokalnie za to nie mamy jakichś większych zmian, chyba, że zmianą jest brak wpadających w ucho melodii - jest emocjonalnie, zaangażowanie, bardzo dobrze, mocno kiedy trzeba i łagodnie kiedy przychodzi na to pora... To nie jest łatwa płyta. Ale jest to bardzo dobra płyta.

Komentarze do notki Oceansize - Frames

Dodaj komentarz: