
System 7 to zespół założony przez Steve'a Hillage'a i Miquette Giraudy, grających niegdyś w zespole Gong. Po latach wspólnego grania psychodelicznego rocka dali się oni uwieść muzyce elektronicznej (Hillage gra na gitarze, Giraudy na klawiszach) i zaczęli grać własną odmianę trance'u, drum'n'bassu i ambientu. Tak powstał zespół System 7, mający obecnie w dorobku 8 płyt nagranych od 1991 do 2007 roku (najnowszej jeszcze nie znam). Najlepsze swoje dzieła stworzyli pod koniec lat 90-tych, między innymi właśnie ten album. Moim zdaniem jest to jedna z lepszych ich płyt. Co prawda System 7 należy do tych zespołów, które od lat nagrywają w kółko to samo, ale może to właśnie ich zaleta, która mnie pociąga? Muzyka łączy wspomniany trance (
Rite of Spring, Ring of Fire, Merkaba!), drum'n'bass (
Don Corleone, Borobudur, Wave Bender), mroczny ambient (
Sinom X Files) czy lekki breakbeat (
Y2K, Exdreamist). A wszystkie utwory są okraszone bardzo charakterystyczną gitarą Hillage'a (długie dźwięki, często pełniące rolę tła). Na szczególne wyróżnienie zasługuje przede wszystkim utwór
Don Corleone z wsamplowaną trąbką muzyka jazzowego Dona Cherry'ego oraz gra na tabli w wykonaniu Talvina Singha. Cały utwór jest nasiąknięty jazzem, a drum'n'bassowy rytm nadaje mu ciekawego kolorytu. Świetny jest także kawałek
Sinom X Files z orientalną wokalizą, rozwijający się powoli, z genialnym patentem "oddalonej" perkusji pod koniec utworu. Miodzio. Dobrze wypadają też kawałki typu
Y2K czy
Exdreamist - breakbeatowe, z miłymi klawiszami w tle. Jednak System 7 jest znany głównie z trance'owych kawałków takich jak fajny
Rite of Spring. Niestety, pozostałe dwa utwory w tym stylu wypadają bardzo blado:
Merkaba! jest nudny, natomiast
Ring of Fire jest absolutnie fatalny! Sam rytm, trochę "kwaśnych" dźwięków Rolanda 303 i tyle przez 10 minut. Okropieństwo. Dobrze, że reszta płyty jest dużo lepsza...
Ta notka została wysłana 14 listopada 2007 o 20:04:17.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.