Obejrzane - Bezsenność w Seattle

30 grudnia 2007, 14:22:47
Bardzo fajna, właściwie już klasyczna, komedia romantyczna, z genialną parą Meg Ryan - Tom Hanks (zagrali razem w 3. filmach). Sympatyczne, wzruszające, ładne. Bardzo mi się podobało, taki fajny film do obejrzenia we dwoje. Ciekawe patenty? Domek nad rzeką, ciągły deszcz w Seattle, alergik Bill Pullman, zwariowana rodzinka Annie, strażnicy staruszkowie w Empire State Building... Miły, wieczorny filmik.

Święta z Johnnym Deppem

30 grudnia 2007, 14:09:48
Czy zauważyliście wysyp filmów z Johnnym Deppem w te Święta? Piraci z Karaibów, Żona astronauty, Marzyciel, Charlie i fabryka czekolady... A lada moment poleci też Blow z jego udziałem... Ciekawe skąd to nagłe zainteresowanie tym aktorem. Ale pewnie wynika to z tego, że zagrał ostatnimi laty w wielu hitach i dlatego, przypadkowo, jego postać się skumulowała w tym okresie.

Płyty "niedotarte" w 2007 roku

29 grudnia 2007, 23:24:07
Oprócz płyt przesłuchanych, wpadło mi w oko parę pozycji, na których przesłuchanie miałem ochotę, ale z różnych przyczyn nie udało mi się do nich dotrzeć. Oto kilka z nich:

Burial - Untrue
Jakoś tak wyszło, że w końcu zapomniałem o tej płycie/olałem ją i właściwie dopiero parę dni temu pierwszy raz usłyszałem utwór Archangel. No, nie powiem, ciekawe, choć wyjątkowo drażnią mnie wokale. Klimatem kojarzy mi się całość z wczesnym Photkiem, choć sporo tam uk garage'u. No, ale całej płyty nie znam, więc ciężko powiedzieć coś konkretnego.

Robag Wruhme - The Lost Archive 1998-2007
No, jakoś szukałem, szukałem i... olałem sprawę. W sumie nie przepadam za gościem tak bardzo, więc może poczekać. Zresztą na stronie Freude Am Tanzen można posłuchać sampli i nie zachwycają one wcale.

The Field - From Here We Go Sublime
Tutaj to jestem zaskoczony - pozycja z wytwórni Kompakt, która dostaje pozytywne recenzje od polskich słuchaczy? No, no...

Ulver - Shadows of the Sun
Zawsze myślałem, że Ulver to gra metal, a okazuje się, że już od lat nie gra... Zacofany ze mnie człowiek...

Neurosis - Given to the Rising
Zawsze chciałem ich posłuchać... No i nadal jestem tylko w stanie "chcenia".

Panda Bear - Person Pitch
Alcest - Souvenirs D'un Autre Monde

Bo mają ciekawą tracklistę.

Islaja - Ulual Yyy
Dziwny tytuł płyty, nie? I to wystarczający powód, aby na nią zwrócić uwagę.

Various - I'll Be Black
Jeszcze jeden składak autorstwa Aleksa Patersona z The Orb, tym razem dubowy.

Simian Mobile Disco - Attack Decay Sustain Release
Justice - †
Digitalism - Idealism

Bo tych powinienem chociaż posłuchać, skoro to teraz bardzo popularni elektroniczni wykonawcy...

Na pewno w przeciągu kolejnych miesięcy znajdzie się jeszcze parę pozycji zaległych z tego roku.

Najlepsze płyty 2007 roku

26 grudnia 2007, 14:38:51
Wszyscy zaczęli podsumowywać już rok, to i ja się pokuszę (bo pewnie w tym roku nie poznam już żadnych nowych płyt, ale na pewno odkryję je za pół roku, albo i później - zawsze tak jest). Oto moja dziesiątka najlepszych płyt ubiegłego roku - największy problem miałem z doborem dziesięciu płyt, bo co liczyłem, to mi 8 wychodziło - słaby to był rok (albo ja się zestarzałem)...

10. Various - The Art of Chill 4 (mixed by the orb)
"Połowicznie" dobra składanka - druga płyta genialna, pierwsza mocno nudnawa. Wystarczyło zmieścić wszystko na jednej płycie..

9. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet/Nil Recurring EP
Z czasem ta płyta nabiera kolorów. Zwłaszcza po wydaniu EP-ki człowiek inaczej patrzy na ostatnie dokonanie PT.

8. VNV Nation - Judgement
Świetny kawałek electro-popu, z doskonałym wokalistą i fajnymi melodiami.

7. Various - Wighnomy Bros. | Robag Wruhme: Remikks Potpourri II
Jak na dokonania Robaga Wruhme i spółki rzecz bardzo przystępna, melodyjna i przyjemna. Fajny składak.

6. Underworld - Oblivion with Bells
Angielski duet utrzymuje wciaż wysoki poziom i pomimo pewnych zniżek formy na płycie, nadal jest to kawał świetnej muzy.

5. Pain of Salvation - Scarsick
Naprawdę doskonały kawał prog-metalu - zwłaszcza licząc od utworu 6 do końca - miodzio!!

4. Gel-Sol - Unifactor
Druga płyta bardzo niedocenianego i mało znanego wykonawcy ambientu. A szkoda, wielka szkoda, bo tak przyjemną muzykę gra mało kto...

3. Oceansize - Frames
Po płycie roku 2005 najnowszy album anglików prezentuje ich trudniejsze, ale i dojrzalsze oblicze.

2. The Young Gods - Super Ready/Fragmenté
Nieoczekiwany powrót mistrzów samplingu do brzmień sprzed 15 lat sprawdził się w 100%. Niesamowity wykop, wulkan pomysłów i brzmień.

1. Battles - Mirrored
I absolutny zwycięzca 2007 roku. Coś całkowicie nieoczekiwanego, absolutnie świeżego i genialnego w swej prostocie. Mieszanka rocka, elektroniki, awangardy, jazzu i czego tam jeszcze chcecie... Numer 1!!

PS. Mój ukochany The Orb wydał w 2007 roku 2 płyty, ale lepiej, żeby jednak ich nie wydawał... Szkoda, wielka szkoda...

Obejrzane - Rybki z ferajny

26 grudnia 2007, 14:01:51
Taka sobie komputerowa bajka, nawiązująca trochę do Gdzie jest Nemo?, lecz o całkiem innej fabule. Niewiele rzeczy mi się podobało, humor dość wymuszony, kiepska fabuła, słabe dialogi, główny bohater totalny debil, w dodatku stylizowany na czarnoskórego zioma, z fatalnym dubbingiem w postaci Cezarego Pazury (czemu ktoś wypromował to beztalencie??). Jedynie parę scen było dobrych (np. spotkanie "pogromcy rekinów" z rekinami przy stole). Ale ogólnie, to szkoda czasu.

Obejrzane - Autostopem przez Galaktykę

23 grudnia 2007, 22:56:26
Ciekawe filmy dają w TV w te Święta... Na pierwszy ogień - film sci-fi. Książki nie czytałem, więc się nie nastawiałem. No i, niestety, mocno się rozczarowałem. Film często-gęsto silący się na humor, ale w ogóle nie śmieszny, fabuła dziwaczna i mało wciągająca (a miało być absurdalnie, monty-pythonowsko - nie było w ogóle), jedynie efekty naprawdę dobre (zwłaszcza fabryka planet - cudo!!). Fajny był tylko depresyjny robot Marvin - z cudownym głosem Alana Rickmana. No i muzyczny akcent w postaci Mos Defa w roli przyjaciela Arthura, Forda. Ale ogólnie to szkoda czasu.

"Gdy zniknie abonament radiowo-telewizyjny, ta audycja zniknie z anteny"

22 grudnia 2007, 22:11:13
Czy Wam też zdarzyło się, po usłyszeniu powyższego hasła w radiu (często ostatnio się pojawia), pomyśleć: "I bardzo dobrze"? A może wpada Wam do głowy inna myśl?

Obejrzane - Patriota

17 grudnia 2007, 18:32:43
Taki sobie film historyczny z Melem Gibsonem i Heathem Ledgerem. Zbyt patetyczny momentami, ale w sumie bardziej znośny niż np. Pearl Harbour czy Dzień Niepodległości. Nieźle oddane klimaty wojen osiedleńców amerykańskich z angolami. Gibson był wyjątkowo bezbarwny - miał prawie tą samą minę przez cały film, już lepiej wypadał Ledger. Doskonały (jak zwykle) był za to Jason Isaacs w roli Tavingtona - istne zło (a jaki jest fajny w roli Luciusa Malfoy'a w Harry'm Potterze... Pierwszy raz zobaczyłem go w takim stareńkim serialu Capital City - pamięta to ktoś jeszcze?).

System 7 - Power of Seven

09 grudnia 2007, 18:35:37
To zdecydowanie szczytowe osiągnięcie zespołu. Jest to najbardziej różnorodna, ciekawa płyta, pełna zaproszonych gości, nie nużąca ani przez chwilę. Zaczyna się od świetnego singla Interstate, opartego na samplu z utworu Hallogallo niemieckiej grupy Neu!, do którego muzycy dorzucili świetny bas, drum'n'bassowy rytm i fajne klawisze. Doskonały początek. Potem mamy pierwszego gościa - Carl Craig w utworze Civilization. Utwór nietypowy, gdyż zawiera solówkę gitarową - jak na elektronikę to baaaardzo rzadka rzecz. A solówka jest fajna i pasuje idealnie do kawałka.Trzeci z kolei jest utwór Davy Jones' Locker - chilloutowy kawałek oparty na zapętlonym motywie gitary akustycznej (też rzadkość w elektronice), z gościnnym udziałem Aleksa Patersona z The Orb. Potem robi się jeszcze dziwniej - Big Sky City współautorstwa Derricka May'a charakteryzuje się połamanym rytmem, dziwnymi, urywanymi klawiszami i niesamowitym klimatem całości - zwłaszcza, kiedy po koniec zanika rytm i zostają tylko klawisze... Potem są dwa bardziej tradycyjne kawałki: spokojniejszy Good Morning i obarczony ciekawym motywem Night Owl (tutaj udziela się DJ Lewis). Następnie pojawia się kolejna rzadkość w elektronice: 17-minutowa suita The Osmosis Suite, podzielona na trzy części. Całość jest niesamowicie dynamiczna, wciągająca i powoduje, że głowa sama się kiwa. Pod koniec płyty znajdziemy jeszcze lekko orientalny kawałek Mektoub, współautorstwa Youth'a oraz relaksujący kawałek Europa. Całość jest bardzo spójna, niesamowicie przyjemna i wpadająca w ucho. A poza tym mam miłe wspomnienia związane z tą płytą...

Obejrzane - Chłopak na gwałt potrzebny

09 grudnia 2007, 13:16:22
Bardzo sympatyczna angielska komedia romantyczna. Co prawda o mniejszym budżecie niż wzmiankowana niżej To właśnie miłość, bez znanych nazwisk i mniej dowcipna, ale równie fajna, pełna angielskich klimatów. Naprawdę fajny film.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy