Underworld - Boy, Boy, Boy

(Traffic, 2007)

Singiel Boy, Boy, Boy ukazał się jako drugi z płyty Oblivion with Bells, jeszcze w zeszłym roku, ale... wyłącznie w Japonii. Taki ukłon w stronę rynku, na którym zespół jest popularny i na którym wciąż (chyba) dobrze sprzedają się płyty. Mamy tutaj 4 utwory - wersję płytową, remiks Switch, kawałek Peach Tree, który ukazał się także w Wielkiej Brytanii na singlu Crocodile (a wcześniej w postaci cyfrowej w serii The Riverrun Project) oraz Holding the Moth w remiksie Jesse Rose. No i po przesłuchaniu płyty pewne wnioski nasuwają mi się same...

Coś niedobrego dzieje się z angielską elektroniką. Wszystkie remiksy z tego singla, a także te, które znajdziemy na singlach Crocodile i Beautiful Burnout, to oprócz jednego wyjątku, same kupy!! No po prostu rzeczy nudne, nie słuchalne, beznadziejne, kichowate, bez pomysłu, sensu i rozsądku. Pomimo dużego zróżnicowania remikserów, wszystkie są do siebie podobne i nie podchodzą mi w ogóle. Weźmy na przykład taki remiks Jesse Rose - hałaśliwy beat, sporadyczne dźwieki klawiszy, minimalny bas - odrzuca od razu. Albo remiks Switcha - wpada jednym uchem, wypada drugim. Nie pomaga mu także fakt, że tytułowy utwór na singlu to jeden z najsłabszych utworów na płycie. Jedynie utwór Peach Tree jest godny uwagi. 12-minutowy, ambientowy, z fajnie oddalonymi wokalizami Hyde'a, perkusją w środku utowru i wyciszeniem pod koniec. Naprawdę godny uwagi, odpływam przy nim całkowicie. A reszta - do piachu.

Komentarze do notki Underworld - Boy, Boy, Boy

Dodaj komentarz: