Higher Intelligence Agency - Freefloater
(Beyond, 1995)
Jak to miło odkryć po latach jakąś zapomnianą perłę. Człowiek słucha różnych rzeczy, zawierza opiniom innych, stara się odnaleźć coś ciekawego, z dziwną nazwą, a czasami coś oczywistego stoi mu przed nosem jak byk, a on tego nie zauważa. W końcu o Higher Intelligence Agency słyszałem już jakieś naście lat temu, zwłaszcza przy okazji serii składanek Trance Europe Express, Ambient Dub i Artificial Intelligence (kiedyś muszę o nich napisać, tyle, że znam je na wyrywki - jak zdobędę to nie omieszkam o tym wspomnieć).
Zespół Higher Intelligence Agency to, jak to często przy okazji projektów elektronicznych bywa, jeden człowiek, niejaki Bobby Bird. Pewnego pięknego dnia usiadł sobie na taborecie i pomyślał: "Hej, fajnie by było stworzyć jakąś muzę!!". I tym sposobem powstała kapela HIA. Pan Bobby upodobał sobie mieszankę ambientu z rytmiczną muzyką taneczną spod znaku Orbitala, tworząc przy tym nową jakość. Freefloater to jego druga jego płyta, moim zdaniem doskonalsza od debiutu z 1993 roku, Colourform. Utwory zyskały na spójności, brzmienie jest ciekawsze, kompozycje bardziej zwarte. Pan Bird upodobał sobie mocno elektroniczne brzmienia, miejscami dość ascetyczne (ambientowy Hubble, czy wyjątkowo minimalistyczny Taz), miejscami mocno taneczne (Elapse, Thirteen, Pinkgreen), miejscami spokojno-chilloutowe (Skank, Tortoise). Jedynym minusem jest może mała ilość ciekawych dźwięków, ale moim zdaniem nie ma co narzekać - przynajmniej płyta brzmi jak jedna całość. Doskonała rzecz.
Jak to miło odkryć po latach jakąś zapomnianą perłę. Człowiek słucha różnych rzeczy, zawierza opiniom innych, stara się odnaleźć coś ciekawego, z dziwną nazwą, a czasami coś oczywistego stoi mu przed nosem jak byk, a on tego nie zauważa. W końcu o Higher Intelligence Agency słyszałem już jakieś naście lat temu, zwłaszcza przy okazji serii składanek Trance Europe Express, Ambient Dub i Artificial Intelligence (kiedyś muszę o nich napisać, tyle, że znam je na wyrywki - jak zdobędę to nie omieszkam o tym wspomnieć).Zespół Higher Intelligence Agency to, jak to często przy okazji projektów elektronicznych bywa, jeden człowiek, niejaki Bobby Bird. Pewnego pięknego dnia usiadł sobie na taborecie i pomyślał: "Hej, fajnie by było stworzyć jakąś muzę!!". I tym sposobem powstała kapela HIA. Pan Bobby upodobał sobie mieszankę ambientu z rytmiczną muzyką taneczną spod znaku Orbitala, tworząc przy tym nową jakość. Freefloater to jego druga jego płyta, moim zdaniem doskonalsza od debiutu z 1993 roku, Colourform. Utwory zyskały na spójności, brzmienie jest ciekawsze, kompozycje bardziej zwarte. Pan Bird upodobał sobie mocno elektroniczne brzmienia, miejscami dość ascetyczne (ambientowy Hubble, czy wyjątkowo minimalistyczny Taz), miejscami mocno taneczne (Elapse, Thirteen, Pinkgreen), miejscami spokojno-chilloutowe (Skank, Tortoise). Jedynym minusem jest może mała ilość ciekawych dźwięków, ale moim zdaniem nie ma co narzekać - przynajmniej płyta brzmi jak jedna całość. Doskonała rzecz.
