Nine Inch Nails - The Slip
(The Null Corporation, 2008)
Swoimi działaniami Trent Reznor zaczyna mi przypominać Prince'a - co chwilę nowa płyta, podobna do poprzedniej. Niestety, wydaje mi się, że Reznor od czasu płyty The Fragile nagrywa ciągle to samo, wykorzystuje te same patenty, tak samo konstruuje utwory... Ale o tym za chwilę. The Slip jest nową płytą NIN, dostępną w sieci całkowicie za darmo (pod tym adresem), wystarczy się zarejestrować, kliknąć w link z maila i już można ją ściągnąć w interesującym nas formacie (nawet jako wave 24 bit/96 kHz). I zacząć słuchać.
Dużym plusem płyty jest to, że trwa ona tyle co winyl - niecałe 44 minuty. Dzięki temu nie można zarzucić jej, że są na niej jakieś wypełniacze. Osobiście podzieliłbym ją na dwie strony. Pierwsza strona zawiera klimatyczne intro, oraz typowo NIN-owe piosenki - dynamiczne, z punkową perkusją (1.000.000, Letting You), popowym feelingiem (Discipline, Echoplex) i ciekawymi zniekształceniami dźwięku (Head Down). Słucha się tego fajnie, zwłaszcza doskonałego Discipline (w klimacie Only), niezłego Echoplex (ze świetnymi chórkami w trakcie zwrotek), bardzo podoba mi się też końcówka Letting You, przypominająca trochę czasy The Downward Spiral. Druga strona płyty jest jednak lepsza, choć zaczyna się dość średnio - bardzo spokojną balladą Lights in the Sky (czyli powtórka z płyty Still). Potem jednak następuje magnum opus płyty - instrumentalne kawałki Corona Radiata i The Four of Us are Dying. Pierwszy utwór to mroczny ambient, w sam raz na płytę Ghosts I-IV, natomiast drugi kawałek to już rytmiczny utwór z fajną gitarą i niezłym basem - coś w stylu instrumentali z The Fragile. Płytę zamyka jeszcze jedna piosenka, z fajnym, powoli rozwijającym się początkiem - właściwy śpiew pojawia się dopiero gdzieś w połowie.
Bardzo przyjemny album, tylko 10 utworów, dzięki czemu nie ma czasu człowieka zmęczyć (jak płyty With Teeth i Year Zero). Nie zmienia to jednak faktu, że już to wszystko w wykonaniu Reznora słyszeliśmy...
Swoimi działaniami Trent Reznor zaczyna mi przypominać Prince'a - co chwilę nowa płyta, podobna do poprzedniej. Niestety, wydaje mi się, że Reznor od czasu płyty The Fragile nagrywa ciągle to samo, wykorzystuje te same patenty, tak samo konstruuje utwory... Ale o tym za chwilę. The Slip jest nową płytą NIN, dostępną w sieci całkowicie za darmo (pod tym adresem), wystarczy się zarejestrować, kliknąć w link z maila i już można ją ściągnąć w interesującym nas formacie (nawet jako wave 24 bit/96 kHz). I zacząć słuchać.Dużym plusem płyty jest to, że trwa ona tyle co winyl - niecałe 44 minuty. Dzięki temu nie można zarzucić jej, że są na niej jakieś wypełniacze. Osobiście podzieliłbym ją na dwie strony. Pierwsza strona zawiera klimatyczne intro, oraz typowo NIN-owe piosenki - dynamiczne, z punkową perkusją (1.000.000, Letting You), popowym feelingiem (Discipline, Echoplex) i ciekawymi zniekształceniami dźwięku (Head Down). Słucha się tego fajnie, zwłaszcza doskonałego Discipline (w klimacie Only), niezłego Echoplex (ze świetnymi chórkami w trakcie zwrotek), bardzo podoba mi się też końcówka Letting You, przypominająca trochę czasy The Downward Spiral. Druga strona płyty jest jednak lepsza, choć zaczyna się dość średnio - bardzo spokojną balladą Lights in the Sky (czyli powtórka z płyty Still). Potem jednak następuje magnum opus płyty - instrumentalne kawałki Corona Radiata i The Four of Us are Dying. Pierwszy utwór to mroczny ambient, w sam raz na płytę Ghosts I-IV, natomiast drugi kawałek to już rytmiczny utwór z fajną gitarą i niezłym basem - coś w stylu instrumentali z The Fragile. Płytę zamyka jeszcze jedna piosenka, z fajnym, powoli rozwijającym się początkiem - właściwy śpiew pojawia się dopiero gdzieś w połowie.
Bardzo przyjemny album, tylko 10 utworów, dzięki czemu nie ma czasu człowieka zmęczyć (jak płyty With Teeth i Year Zero). Nie zmienia to jednak faktu, że już to wszystko w wykonaniu Reznora słyszeliśmy...

11 maja 2008 o 19:50:13
Ściągnę, przesłucham. Nie ważne jest to czy płyta jest wtórna... Reznor mi imponuje. Krzyczy na koncertach: KRADNIJCIE NASZĄ MUZYKĘ!, udostępnia już któreś z kolei wydawnictwo do pobrania za darmo... Podejście godne pochwały. Kompletne przeciwieństwo zakompleksionego Wydry. Z resztą - co ja tu porównuję - zaściankowego pseudo-rockmana z Reznorem?
11 maja 2008 o 20:00:02
mi bardziej podobały sie ghosts (choć czuc zrzyne z ryśka i jego Selected
, ale szacun dla Trenta.
PS. Markofie byłeś na underworld w Kraku?
11 maja 2008 o 21:35:52
@froter: Niestety nie byłem, nie udało mi się załatwić darmowej wejściówki (chociaż mój były pracodawca to współorganizował), poza tym miałem inne plany na długi weekend (wyjazdy...).
19 maja 2008 o 15:18:23
O geez, nowa płyta?! Znowu?! Co się dzieje z Trentem? Ostatnio wydaje płyty jak produkty z jakiejś taśmy produkcyjnej. Jakoś po Year Zero straciłem zacięcie do NIN.