Gel-Sol - IZ
(Psychonavigation/Upstairs Recordings, 2008)
Oto coś, czego można się było spodziewać po tym artyście (albo i nie). Mój ulubiony współczesny wykonawca muzyki elektronicznej postanowił pójść śladem Kaito i wydać coś absolutnie i całkowicie ambientowego, bezbeatowego i klimatycznego (Brian Eno się kłania). I tak oto otrzymaliśmy album IZ. 9 utworów, wszystkie utrzymane w tej samej stylistyce: długie pasaże klawiszowe, leniwe dźwięki, podniosły klimat, utwory pozbawione wyraźnego rytmu... Wszystko powoli płynie, delikatnie przelewa się z pustego w próżne...
Oczywiście cały czas słychać, że to Gel-Sol, choć brakuje tutaj jego przepychu dźwiękowego, znanego z poprzednich płyt, tej wielowarstwowości. Tutaj mamy tylko kilka nałożonych na siebie dźwięków, które spokojnie wpływają do głowy i tam zostają przez te 65 minut trwania płyty. Można się zrelaksować, odprężyć, odpocząć. Sporadycznie pojawi się jakaś linia basu (As Far Ae Eye Can See, Secret Island), albo jakiś krótkie sample wokalne (IZ, Mourning Wok, Raneboze, Orca) czy odgłosy natury (Disko Bay, Your Day in the Sun)... Czasami robi się trochę mroczniej (Raneboze, Orca), czasami jaśniej (Your Day in the Sun)... Jeżeli ktoś zna płytę The Young Gods Music for Artificial Clouds, to te dźwięki wydadzą mu się mocno znajome - to ta sama estetyka...
Oto coś, czego można się było spodziewać po tym artyście (albo i nie). Mój ulubiony współczesny wykonawca muzyki elektronicznej postanowił pójść śladem Kaito i wydać coś absolutnie i całkowicie ambientowego, bezbeatowego i klimatycznego (Brian Eno się kłania). I tak oto otrzymaliśmy album IZ. 9 utworów, wszystkie utrzymane w tej samej stylistyce: długie pasaże klawiszowe, leniwe dźwięki, podniosły klimat, utwory pozbawione wyraźnego rytmu... Wszystko powoli płynie, delikatnie przelewa się z pustego w próżne...Oczywiście cały czas słychać, że to Gel-Sol, choć brakuje tutaj jego przepychu dźwiękowego, znanego z poprzednich płyt, tej wielowarstwowości. Tutaj mamy tylko kilka nałożonych na siebie dźwięków, które spokojnie wpływają do głowy i tam zostają przez te 65 minut trwania płyty. Można się zrelaksować, odprężyć, odpocząć. Sporadycznie pojawi się jakaś linia basu (As Far Ae Eye Can See, Secret Island), albo jakiś krótkie sample wokalne (IZ, Mourning Wok, Raneboze, Orca) czy odgłosy natury (Disko Bay, Your Day in the Sun)... Czasami robi się trochę mroczniej (Raneboze, Orca), czasami jaśniej (Your Day in the Sun)... Jeżeli ktoś zna płytę The Young Gods Music for Artificial Clouds, to te dźwięki wydadzą mu się mocno znajome - to ta sama estetyka...
