Obejrzane - Pracująca dziewczyna, Pozew o miłość, Pod słońcem Toskanii

17 sierpnia 2008, 15:42:31
3 dni wolnego - 3 filmy. Same babskie, ale co zrobić.

Pracująca dziewczyna
Ten był najlepszy. Doskonała komedia obyczajowo-romantyczna z lat 80-tych z Harrisonem Fordem, Melanie Griffith i Sigourney Weaver w rolach głównych. Co ciekawe w epizodach i mniejszych rolach pojawiło się mnóstwo innych gwiazd: Oliver Platt, Kevin Spacey, Joan Cusack, Alec Baldwin... W każdym razie doskonała historia sekretarki, która podstępem wybija się w świecie biznesu. Griffith, moim zdaniem, dość blada, Ford także taki sobie, choć miał parę świetnych momentów. Najlepiej wypadła Weaver jako wybitnie wredna baba i karierowiczka. No i klimat tamtych lat - niepowtarzalny. W ogóle lubię amerykańskie komedie z tamtych lat... (zwłaszcza fryzura Joan Cusack była zabójcza)

Pozew o miłość
Sympatyczna komedia romantyczna z Pierce'm Brosnanem i Julianne Moore. O dziwo, Moore zagrała bardzo dobrze bardzo zwykłą dziewczynę, która ma sporo kompleksów i zahamowań. Coś jak Magda M. :-) W każdym razie to spokojny, fajny film. Brosnan jak zwykle świetny.

Pod słońcem Toskanii
Pomimo pięknej Diane Lane w roli głównej, robiącej co się da, aby ukryć płycizny scenariusza, film wypadł bardzo blado. Brakowało mi w nim jakiejś myśli przewodniej, jakiejś puenty... Nudziarstwo straszne. Plusy? Polski aktor w jednej z głównych ról i piękne zdjęcia Włoch.

Obejrzane - Zakręcony Piątek i Miasteczko Pleasentville

03 sierpnia 2008, 21:43:39
Dwa filmy pod rząd - taki seans filmowy nie zdarzył mi się od dawna... Jakoś nie mam ani czasu ani ochoty na oglądanie filmów ostatnio. No, ale żona nalegała na Zakręcony Piątek, a potem leciało Miasteczko Pleasentville i samo tak wyszło...

Zakręcony Piątek
Świetna komedia z zamianą ciał matki i córki. Doskonała rola Jamie Lee Curtis w roli kobiety o duszy nastolatki oraz równie dobra (co jest zaskakujące) rola Lindsay Lohan, która wypadła naprawdę rewelacyjnie. Jak to napisali w Kulturze (to taki cotygodniowy dodatek do Dziennika, bardzo dobry, polecam!): aż dziwne, że na początku kariera Lohan miała tylu wdzięku i uroku, a potem tak strasznie się stoczyła... Szkoda dziewczyny, bo w roli nastolatki o duszy dorosłej kobieta wypadła naprawdę świetnie. Cały film był bardzo zabawny.

Miasteczko Pleasentville
Coś, co zawsze chciałem obejrzeć, ale nigdy nie było okazji. Dwoje nastolatków przypadkiem dostaje się do tytułowego, czarno-białego, miasteczka, które istnieje wyłącznie w serialu telewizyjnym z lat 50. No i wprowadzają tam nowe porządki... Niestety, rozczarowałem się - sentymentalne kino, ale raczej mocno nudnawe. Tobey Maguire bardzo sztywny i bezpłciowy, Witherspoon było mało na ekranie. Szkoda, potencjał trochę zmarnowany.

Obejrzane - Klątwa królika

06 kwietnia 2008, 21:00:40
Pierwszy raz z twórczością pana Nicka Parka spotkałem się przy okazji filmu Uciekające kurczaki. Prawdę mówiąc średnio mi się podobało. Natomiast o filmach z Wallace'm i Gromitem słyszałem tyle dobrego, że koniecznie chciałem się przekonać czym to się je. I nie zawiodłem się. Film okazał się być doskonałą rozrywką dla każdego, ze świetną animacją, doskonałym scenariuszem, genialnym humorem i niezłym tłumaczeniem ("Kic Kong"!). Podziwiam gościa za jego zdolności w tworzeniu plastycznego świata. A Gromit doskonały, żona już powiedziała, że jak będziemy mieli kiedyś psa, to nazwiemy go Gromit ;-)

Obejrzane - Emma

23 marca 2008, 12:25:54
Chyba już pisałem, że... Ech, chyba pisałem. W takim razie - kolejny angielski film. Tym razem kostiumowy, na podstawie powieści Jane Austen (kiedyś myślałem, że napisała ona miliony książek, a potem przeczytałem, że tylko 6...). Historyjka typowa dla tej autorki - XIX-wieczna Anglia, bogaci posiadacze ziemscy, ich niezamężne i zamężne córki oraz znudzeni kawalerowie. Sielanka po prostu, aż by się chciało być na ich miejscu i mieć tylko problemy tego typu - czy on mnie kocha, czy może inną... Świetne aktorstwo (jak zwykle w angielskich filmach), świetnie zagrane, ciekawa praca kamery (jak na tego typu film ma sporo ruchu). Zaskoczeniem była dla mnie obecność Ewana McGregora, nie wiedziałem, że on tam zagrał małą, choć znaczącą rólkę. Tytułowa Emma to postać niejednoznaczna, nie do końca pozytywna, w końcu jej intrygi o mały włos nie doprowadziły do załamania jej przyjaciółki, Harriet... Najciekawszą postać, przyjaciela Emmy, zagrał aktor bliżej mi nie znany (Jeremy Northam), co było bardzo miłą odmianą po wielkich gwiazdach. Podsumowując - bardzo fajny film, choć głównie chyba dla wielbicieli gatunku lub fanów angielskich filmów...

Obejrzane - Wierny ogrodnik

27 stycznia 2008, 14:12:01
Spodziewałem się czegoś innego - jakiejś ciekawej historii, momentami zabawnej, momentami wzruszającej... A dostałem ciężki film polityczny, o wyjątkowo wyświechtanej tematyce, bardzo przygnębiający, z bardzo dobrym aktorstwie, świetnymi zdjęciami i wyjątkowo powierzchownym potraktowaniu tematu. Średnio mi się podobało...

Obejrzane - Dziennik Bridget Jones. W pogoni za rozumem

01 stycznia 2008, 16:34:20
Od prawie dwóch miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem anteny satelitarnej i dekodera pewnej sieci. Przez pierwszy miesiąc mogłem oglądać wszystkie kanały za darmo, drugi miesiąc już był płatny i ograniczony zaledwie do kilkunastu polskich kanałów. I tak miało być, bo chcieliśmy płacić niski abonament. No i jakoś tak się złożyło, sami nie wiemy z żoną czemu, że zapomnieliśmy zapłacić za ten drugi miesiąc... No i wczoraj rano okazało się, że nie mamy telewizji... Ech, skleroza... Szybko puściłem przelew, lecz wizję odzyskałem dopiero dzisiaj. W związku z tym, że był Sylwester i chciałoby się jednak na coś rzucić okiem podłączyłem naszą starą, stacjonarną antenę telewizyjną - a jako, że od ponad pół roku mieszkamy na wsi, prawie w górach (35 km od Krakowa na południe), na tej wspaniałej antence da się odbierać tylko 4 kanały - TVP1, TVP2, TVP Info i Polsat. No i, pomimo przecież Sylwestra, okazało się, że nie za bardzo jest co oglądać w tych naszych kanałach. W związku z tym trzeba było odkurzyć rzadko ostatnio używany sprzęt, czyli odtwarzacz DVD. O dziwo, wszystko wyszło super i wieczór spędziliśmy miło oglądając wzmiankowany w tytule film (oczywiście wersja z jakiejś gazety, bo takich filmów uzbieraliśmy już mnóstwo, tylko często nie mamy czasu/ochoty ich oglądnąć).

Pierwsza część oraz obie części książki bardzo mi się podobały. Druga część filmu wypada mniej korzystnie niż pierwsza, co jest ciekawe, bo akurat książki podobały mi się odwrotnie - bardziej 2 niż 1. Ale i tak filmik był przedni, w sam raz, aby się przyjemnie rozerwać. Renee Zellweger zabawna, Colin Firth przystojny i chłodny (i obdarzony boską cierpliwością), Hugh Grant wsadzony na siłę (w książce jego postać pojawia się tylko przez chwilę), chociaż też fajny. W sumie - nieźle, ale jedynka była lepsza.

Obejrzane - Bezsenność w Seattle

30 grudnia 2007, 14:22:47
Bardzo fajna, właściwie już klasyczna, komedia romantyczna, z genialną parą Meg Ryan - Tom Hanks (zagrali razem w 3. filmach). Sympatyczne, wzruszające, ładne. Bardzo mi się podobało, taki fajny film do obejrzenia we dwoje. Ciekawe patenty? Domek nad rzeką, ciągły deszcz w Seattle, alergik Bill Pullman, zwariowana rodzinka Annie, strażnicy staruszkowie w Empire State Building... Miły, wieczorny filmik.

Obejrzane - Rybki z ferajny

26 grudnia 2007, 14:01:51
Taka sobie komputerowa bajka, nawiązująca trochę do Gdzie jest Nemo?, lecz o całkiem innej fabule. Niewiele rzeczy mi się podobało, humor dość wymuszony, kiepska fabuła, słabe dialogi, główny bohater totalny debil, w dodatku stylizowany na czarnoskórego zioma, z fatalnym dubbingiem w postaci Cezarego Pazury (czemu ktoś wypromował to beztalencie??). Jedynie parę scen było dobrych (np. spotkanie "pogromcy rekinów" z rekinami przy stole). Ale ogólnie, to szkoda czasu.

Obejrzane - Autostopem przez Galaktykę

23 grudnia 2007, 22:56:26
Ciekawe filmy dają w TV w te Święta... Na pierwszy ogień - film sci-fi. Książki nie czytałem, więc się nie nastawiałem. No i, niestety, mocno się rozczarowałem. Film często-gęsto silący się na humor, ale w ogóle nie śmieszny, fabuła dziwaczna i mało wciągająca (a miało być absurdalnie, monty-pythonowsko - nie było w ogóle), jedynie efekty naprawdę dobre (zwłaszcza fabryka planet - cudo!!). Fajny był tylko depresyjny robot Marvin - z cudownym głosem Alana Rickmana. No i muzyczny akcent w postaci Mos Defa w roli przyjaciela Arthura, Forda. Ale ogólnie to szkoda czasu.

Obejrzane - Patriota

17 grudnia 2007, 18:32:43
Taki sobie film historyczny z Melem Gibsonem i Heathem Ledgerem. Zbyt patetyczny momentami, ale w sumie bardziej znośny niż np. Pearl Harbour czy Dzień Niepodległości. Nieźle oddane klimaty wojen osiedleńców amerykańskich z angolami. Gibson był wyjątkowo bezbarwny - miał prawie tą samą minę przez cały film, już lepiej wypadał Ledger. Doskonały (jak zwykle) był za to Jason Isaacs w roli Tavingtona - istne zło (a jaki jest fajny w roli Luciusa Malfoy'a w Harry'm Potterze... Pierwszy raz zobaczyłem go w takim stareńkim serialu Capital City - pamięta to ktoś jeszcze?).
Wcześniejsze wpisy