17 sierpnia 2008, 15:31:02
Dawno nie czytałem czegoś tak beznadziejnego, nudnego i wydumanego. Kontynuacja Spotkania z Ramą, napisana przez Clarke'a wraz z niejakim Gentry'm Lee poraża wręcz nielogicznością, głupotą i powielaniem schematów. Książka powstała w połowie lat 80-tych, a już 30 lat wcześniej pisano dużo ciekawsze rzeczy. Chała przekoszmarna. Rozwalało mnie wszystko: powolny rozwój akcji, idiotyczne postacie, absurdalne motywy działania, no i absolutnie beznadziejne opisy konstrukcji kosmitów. Cały urok zawarty w pierwszej części książki "skoczył na drzewo"... Okropna książka, nie polecam nikomu.
Kategoria: Książki | Dodaj komentarz »
10 lipca 2008, 21:50:28
Przyznaję się bez bicia: film 2001: Odyseja Kosmiczna znam i nie przepadam za nim, dlatego od Clarke'a mnie trochę odrzucało. Ale postanowiłem dać mu szansę i przeczytać coś spoza Odysei. No i był to strzał w dziesiątkę!! Spotkanie z Ramą to takie science-fiction jakie uwielbiam. Spotkania z obcą cywilizacją, tajemnice, ciekawe odkrycia. A do tego brak krwawej jatki, horroru (co często przy sci-fi się pojawia), brak przesadnie rozbudowanej psychologii postaci.. Sama akcja, ciekawe pomysły (choć niektóre rozwiązania techniczne trącą myszką), sama wizja obcego statku kosmicznego świetna, aż chciałbym być na miejscu tych astronautów... Bardzo fajna książka - muszę poczytać coś jeszcze Clarke'a.
Kategoria: Książki | 2 komentarze »
25 czerwca 2008, 10:56:43
Nie oglądałem filmu Żołnierze kosmosu, nie grałem w grę Starship Troopers, więc nie miałem uprzedzeń. Książka niezła, ale równie dobrze mogłaby nie być książką science fiction - to właściwie opis wojskowej kariery chłopaka, tyle że na tle wojny z kosmitami. Całkiem dobrze napisana, ciekawe przemyślenia psychologiczne, książka niby popierająca wojsko, ale z drugiej strony pokazująca jego ludzką twarz. Fajnie się czytało, choć końcówka rozczarowuje - wygląda jakby to była pierwsza część serii...
Przy okazji doszedłem do wniosku, że lata 1950-60 były chyba najlepsze dla science-fiction. Powstało wtedy tyle fajnych książek, które nie skupiały się na części technologicznej, ale także na tej "ludzkiej". Muszę poczytać więcej rzeczy z tamtych lat...
Kategoria: Książki | 5 komentarzy »
15 czerwca 2008, 19:41:36
Szalbierz to rzecz dziejąca się w odległych, średniowiecznych czasach, w czasach najazdów Tatarów na Polskę. Tytułowy Szalbierz przez przypadek zaczyna tworzyć drużynę, która uratuje kraj przed najeźdźcami (jest to część 1 z 3). Od razu nasuwają się skojarzenia z Trylogią husycką Sapkowskiego. Owszem, książkę czytało się bardzo przyjemnie, przygody były dość ciekawe, ale... Łysiak to nie Sapkowski i, niestety, strasznie momentami przynudza. Opisy przyrody, czy też przemyśleń niektórych ciągną się czasami na kilka stron, a przez to siada trochę dynamika powieści. Inna sprawa, że przygody dzielnych bohaterów też nie są jakoś zbytnio dynamiczne... Ale i tak jest to niezła rzecz, zwłaszcza jak na debiut. Czekam na resztę.
Kategoria: Książki | 2 komentarze »
18 maja 2008, 11:40:02
To zbiór opowiadań, częściowo znanych już z książki Ja, Robot. Wszystkie opowiadania traktują o problemach związanych z robotami i 3 Prawami Robotyki. Fajne, przyjemne czytadło. Ale bez większych refleksji (w końcu to stare opowiadanka).
Kategoria: Książki | Dodaj komentarz »
13 maja 2008, 12:33:49
Po zapoznaniu się z
bujnym życiorysem Wiktora Żwikiewicza postanowiłem w końcu zapoznać się z jego twórczością science-fiction. Niestety, Kajomars i inne opowiadania okazało się być jedyną książką dostępną w Bibliotece UJ, dlatego też zaopatrzyłem się w nią. No i wygląda na to, że jestem za głupi na jego opowiadania. Nie zrozumiałem z nich nic, tytułowe opowiadanko wydało mi się zwykłym bełkotem, w dodatku obarczonym dość dziwnym sposobem pisania. Nie dla mnie te filozoficzne wywody...
Kategoria: Książki | Dodaj komentarz »
14 kwietnia 2008, 21:28:17
Trzeci tom przygód księdza Grosera i zdecydowanie najlepszy. Fantastycznie napisany, pełen dramatycznych zwrotów akcji, świetnych dialogów, ciekawych przemyśleń i fajnych postaci. Czyta się jednym tchem - widać, że autor bardzo się rozwinął w swoim pisaniu i tą książką osiągnął apogeum twórczości. Genialna rzecz!!
Kategoria: Książki | Dodaj komentarz »
06 kwietnia 2008, 21:02:51
Po poprzedniej części przygód Jakuba Wędrowycza pozostał mi pewien niesmak, więc trochę nieufnie podchodziłem do kolejnego tomu z serii. I jeżeli krótkie opowiadania raczej nie zachwyciły mnie, a raczej znudziły, to najdłuższa forma, zajmująca prawie całą książkę, Pola Trzcin, okazała się być przezabawna i naprawdę fajna. Nawet klimaty rosyjskie mnie nie odstraszyły. Okazuje się, że Wędrowycz najlepiej sprawdza się w długich opowieściach. No i dobrze.
Kategoria: Książki | 1 komentarz »
25 marca 2008, 19:55:13
Druga część przygód księdza Grosera. Dopiero teraz dowiedziałem się, że
poprzednia, Adieu, była właściwie zbiorem opowiadań. To dlatego robiła wrażenie niespójnej. Trufle to całkiem inna śpiewka - jedna, długa opowieść o tym jak Groser został budowniczym kościoła i co z tego wynikło. Grzegorczyk ponownie wnikliwie patrzy na świat i pokazuje go takim jaki jest. Całość zdecydowanie lepiej i ciekawiej napisana niż pierwsza, choć także tutaj jest sporo fragmentów, które mogłyby być lepiej rozwinięte i nie urywać się tak nagle. Ale i tak mi się podobało.
Kategoria: Książki | Dodaj komentarz »
10 marca 2008, 14:24:37
Początkowo nieufnie podszedłem do tej książki. Jakieś przygody księdza? A cóż ciekawego może księdza spotkać? Jednakże w miarę zagłębiania się w książkę, coraz bardziej mnie wciągała. Ksiądz Groser i jego znajomi mają dość zwykłe problemy, takie, jakie spotykamy na co dzień wśród zwykłych ludzi, ale z drugiej strony okazuje się, że księża mają też swoje życie, swoje dylematy i rozterki. Grzegorczyk nie owija w bawełnę, przedstawia księży takimi jakimi są: jeden jest alkoholikiem, drugi ma romans z mężatką, trzeci cierpi na kryzys wiary... Normalna sprawa... Owszem, irytuje mnie fakt, że księża nie martwią się o to gdzie mieszkać, za co kupić jedzenie, z czego żyć - żyją sprawami ducha. Pozazdrościć, ale tak już w Polsce jest. Całość w dodatku jest dobrze napisana, czyta się to jednym tchem, choć pozornie mało co się w tej książce dzieje. Pojawia się dużo ciekawych rozmyślań i tematów, które po zamknięciu książki zostają w głowie i nie chcą już z niej wyjść. A sama postać Grosera jest naprawdę ciekawa i niejednoznaczna. Warto sięgnąć po Adieu. Teraz zabieram się za drugą część - Trufle.
Kategoria: Książki | 1 komentarz »
Wcześniejsze wpisy