Underworld - Boy, Boy, Boy

12 lutego 2008, 13:45:25
(Traffic, 2007)

Singiel Boy, Boy, Boy ukazał się jako drugi z płyty Oblivion with Bells, jeszcze w zeszłym roku, ale... wyłącznie w Japonii. Taki ukłon w stronę rynku, na którym zespół jest popularny i na którym wciąż (chyba) dobrze sprzedają się płyty. Mamy tutaj 4 utwory - wersję płytową, remiks Switch, kawałek Peach Tree, który ukazał się także w Wielkiej Brytanii na singlu Crocodile (a wcześniej w postaci cyfrowej w serii The Riverrun Project) oraz Holding the Moth w remiksie Jesse Rose. No i po przesłuchaniu płyty pewne wnioski nasuwają mi się same...

Coś niedobrego dzieje się z angielską elektroniką. Wszystkie remiksy z tego singla, a także te, które znajdziemy na singlach Crocodile i Beautiful Burnout, to oprócz jednego wyjątku, same kupy!! No po prostu rzeczy nudne, nie słuchalne, beznadziejne, kichowate, bez pomysłu, sensu i rozsądku. Pomimo dużego zróżnicowania remikserów, wszystkie są do siebie podobne i nie podchodzą mi w ogóle. Weźmy na przykład taki remiks Jesse Rose - hałaśliwy beat, sporadyczne dźwieki klawiszy, minimalny bas - odrzuca od razu. Albo remiks Switcha - wpada jednym uchem, wypada drugim. Nie pomaga mu także fakt, że tytułowy utwór na singlu to jeden z najsłabszych utworów na płycie. Jedynie utwór Peach Tree jest godny uwagi. 12-minutowy, ambientowy, z fajnie oddalonymi wokalizami Hyde'a, perkusją w środku utowru i wyciszeniem pod koniec. Naprawdę godny uwagi, odpływam przy nim całkowicie. A reszta - do piachu.

Oceansize - Music for Nurses EP

11 lutego 2008, 11:23:59
(Beggars Banquet, 2004)

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Oceansize to jeden z niewielu rockowych zespołów debiutujących w XXI wieku, który uwielbiam (inne to The Mars Volta, Indukti i Death from Above 1979). Dlatego też nie mogę przegapić żadnego ich wydawnictwa. Ta EPka, wydana rok po debiucie, kontynuuje drogę obraną na ich pierwszej płycie (swoją drogą trzeba przyznać, że kolesie już od początku dokładnie wiedzieli, co chcą grać i mają swój własny, rozpoznawalny styl). Na początek mamy niesamowity czad, ocierający się o metal, lecz równocześnie z łagodniejszymi zwrotkami (One Out of nONE) oraz trochę spokojniejszy, lecz nadal momentami agresywny Paper Champion. Po krótkim, bardzo łagodnym i wyciszonym przerywniku Drag the 'nal pojawia się typowa Oceansize'owa ballada Dead Dogs an' All Sorts - kończąca się prawie kakofonią gitar, idealnie przechodząca w kończący płytkę As the Smoke Clears - który po początkowym uderzeniu łagodnieje, aby pod koniec znowu uderzyć z mocą huraganu. Doskonała rzecz - pełna emocji, zmian nastrojów, świetnie zagrana i dobrze wyprodukowana. Aż chce się słuchać...

Edit: Eksperymentalnie dodałem możliwość posłuchania tej EPki. Wymaga posiadania Flasha. Dajcie znać, jak Wam się to podoba.

Sun Electric - Toninas (remixes)

04 lutego 2008, 12:52:22
(Shitkatapult, 2008)

Toninas to singiel z ostatniej płyty Sun Electric, Lost & Found 1998-2000, zawierającej różne "zagubione" utowry zespołu. Przyznam się, że bardzo słabo znam dokonania SE, zaledwie parę utworów, które nie zachęcały mnie nigdy do sięgnięcia po ich nagrania. Ten singiel, wydany w styczniu 2008, zainteresował mnie ze względu na nazwiska remikserów. Mamy tutaj dwa utwory: pierwszy zremiksowany przez Ricardo Villalobosa, a drugi przez duet Thomas Fehlmann i Daniel Meteo. Po przesłuchaniu tego singla (nawet dość długiego, ponad 21 minut), mogę z czystym sumieniem, że jest to wydawnictwo doskonałe. Wszyscy twórcy sięgnęli wyżyn swoich umiejętności przetwarzania dźwięków, dostarczając słuchaczowi prawdziwej uczty. Villalobos przez 13 minut czaruje nas swoim minimalistycznym house'em, skrzącym się od róznych, niby przypadkowych, dźwięków, tworząc niesamowitą atmosferę lekkości i transu. Fehlmann i Meteo odkrywają bardziej mroczną duszę, łącząc house z dubem, a pod koniec z ambientem. Naprawdę smakowita całość - po skończeniu słuchania, od razu chce się posłuchać od początku. Szkoda, że mało jest takich singli...

Przy okazji ciekawostka: minęły już te czasy, kiedy utwory dostępne wyłącznie na winylu trzeba było przegrywać analogowo do komputera, aby móc posiadać je w postaci cyfrowej. Singiel Toninas można zakupić w trzech formatach: jako klasyczny 12 calowy winyl, jako pliki FLAC i jako pliki MP3. Miło, zwłaszcza, że tego typu single nigdy nie ukazują się na CD.

Kids for Tomorrow - The Deployer EP

30 stycznia 2008, 21:47:23
Dzisiaj coś do posłuchania dla każdego. Tą EPkę można ściągnąć za darmo ze strony wytwórni. Zdecydowanie polecam. Pod szyldem Kids for Tomorrow kryje się dwóch panów: nieznany mi William Mempa, oraz znany mi bardzo dobrze Andrew Reichel, od pewnego czasu nagrywający pod szyldem Gel-Sol - nagrał dwie genialne płyty, opisane przeze mnie tu i tu. Jako Gel-Sol Andrew gra bardzo fajny ambiencik spod znaku Orba z okresu płyty Orblivion, choć dodaje do tego sporo od siebie. Jako Kids for Tomorrow tych dwóch panów nagrało kolejny świetny kawałek ambientu - pełny długich utworów, świetnych brzmień, sympatycznych sampli, miłych motywów, a nawet żeński wokal w Back to Helix. Momentami jest mroczno (zwłaszcza w Esto Perpetua), momentami przyjemnie (Flasc - utwór bardzo przypominający dokonania Gel-Sol), a całościowo słucha się tego miło. EPka nie jest za długa (zaledwie 43 minuty, prawie jak album), więc naprawdę zachęcam do ściągania.

Battles - Tonto+

02 grudnia 2007, 14:21:59
Tonto to drugi singel z rewelacyjnej płyty Mirrored. Battles gra coś na pograniczu awangardy, elektroniki, rocka, jazzu i popu. Na tym, bardzo długim, singlu znajdziemy, oprócz świetnego kawałka tytułowego, także jego wersję koncertową (bardzo fajną, z długim początkiem i końcem), jak również koncertową wersję innego kawałka z płyty, Leyendecker, który w oryginale jest mocno hiphopowy, z super mocnym beatem (niestety, na koncercie mamy zwykłą perkusję, co trochę psuje efekt). Jak widać, nie tylko mnie ten kawałek kojarzy się z hiphopem, gdyż na końcu singla otrzymujemy remiks w tym właśnie stylu, dodatkowo okraszony rapem w wykonanie Joella Ortiza. Efekt, moim zdaniem, taki sobie.
Na osobny opis zasługują za to dwa remiksy utworu tytułowego. Pierwszy, autorstwa The Field, jest mocno awangardowy, lekko minimalistyczny, w modnym ostatnio stylu, mocno propagowanym przez Niemców (The Field to też przecież Niemiec). Zapętlony motyw może zarówno irytować, jak i zachwycać - utwór rozwija się dość powoli. Drugi remiks został przygotowany przez zespół Four Tet i jest on bardziej zbliżony do tradycyjnego house'u, zwłaszcza, że w bardzo fajny sposób wsamplowano w kawałek oryginalne gitary oraz perkusję. Całość jest długa, taneczna i wciągająca.
Do singla dodana jest też płyta DVD z dwoma teledyskami (Tonto i Atlas) oraz filmem o tworzeniu teledysku do Tonto. Niestety, nie widziałem jej, więc się nie wypowiadam. Ale fajnie byłoby mieć taki singielek - dwie płyty, CD trwa 43 minuty, DVD ponad 20 minut. Fajne.

Porcupine Tree - Nil Recurring EP

19 września 2007, 12:40:07
EP-ka z odrzutami z sesji Fear of a Blank Planet. Rzeczywiście są to odrzuty, gdyż wiele utworów zawiera sporo fragmentów wykorzystanych w utworach z płyty (np. refren Normal znalazł się w Sentimental). W sumie jest to to samo, co płyta - mało ciekawy progmetal. Plusem jest jedynie tytułowy, instrumentalny utwór - z naprawdę fajnymi solówkami (w tym jedna Roberta Frippa). Niezły jest też ostatni kawałek - mógłby spokojnie wejść na płytę. Reszta to typowe PT z ostatnich lat.

Underworld - Crocodile

18 września 2007, 11:13:45
Nowy singiel Underworld rozczarowuje. Crocodile jest mało wyrazisty, za prosty, bez wpadających w ucho szczegółów. Wokal zbytnio "rozmarzony", klawisze cofnięte, bas zbyt delikatny... Remiksy Pete'a Hellera i Olvera Huntemanna są jeszcze gorsze - minimalistyczne, albo bez pomysłu. Szkoda.

Bjork - Innocence

27 sierpnia 2007, 16:01:11
Nudnawe remiksy słabego utworu. Jedynie remiks Alva Noto się broni - mroczny, fajny, wciągający.

Air - Mer du Japon

08 sierpnia 2007, 12:57:20
Ostatnia płyta Air jest niewypałem, ale ten singielek wypada bardzo sympatycznie. Oprócz wersji radiowej mamy tutaj świetny house'owy miks Krisa Menace oraz równie fajny electro-house w wykonaniu The Teenagers. Air, podobnie jak The Chemical Brothers, mają nosa do remikserów.